poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Spotkanie borderowe

Dzisiaj byłyśmy na spotkaniu borderowym. Zoja zachowała się bardzo porządnie. Przede wszystkim ładnie się pilnowała pomimo szaleńczych gonitw jakie urządzała wataha 6 borderów. Tylko 2 razy znikła mi w krzakach, ale wróciła na gwizdek. 
Najpierw chodziliśmy wokoło jeziorka, Zojkę przezornie zapięlam na linkę, ale to nic nie pomogło i po jakiś 10 minutach siedziała zachwucona w wodzie. Potem przez najbliższą godzine nie można jej było wyciągnąć z jeziorka. Nawet (!!!) kilka razy przyniosla mi wylowiony patyk i połozyła na brzegu, żeby tylko rzucić go jej z powrotem jako aport do wody. To ogromne postęp, poniewaz zwykle patyków i piłek bez sznurka nie oddaje wcale.
Później poszliśmy na łąkę i wtedy Zoja zobaczyła różowe frisbee Arki...
(jak ja nie cierpię różowego )
i nakręciła się na talerzyk, tak że pilnowała go w nadziei, że ktoś się zlituje nad biednym psem i rzuci mu to frisbee.

                                         Pilnowanie talerzyka:
Pływanie za patykiem:                                     





1 komentarz: