niedziela, 25 września 2011

Spacerek


Śliczna jesienna pogoda, aż szkoda by było nie pójść na spacerek. Wybrałyśmy się do parku, niech Zojka trochę ludzi poogląda i taka dzika nie będzie. W parku były patyczki, pasienie patyczków i obgryzanie patyczków, no i wredna pańcia nie pozwoliła wleźć do bagnistego jeziorka. Za to na koniec spotkałyśmy wiewiórkę, Zojka była niezdrowo nią zainteresowana, co ciekawe nie ruszają ja ani gołębie, ani wrony, za to wiewiórka to jeszcze lepsze niż kot. Zoja stała i wślepiała się z oniemiałą wiewiórkę, a potem ... wiewiórka zniknęła :-) dla wtajemniczonych schowała się za drzewo i wiewiórczym zwyczajem wspięła się na pień okrążając drzewo, ale dla Zojki po prostu zniknęła.

2 komentarze:

  1. Dla psa takie stworzonko jak wiewiórka jest bardzo interesujące, no nie?
    Dla ludzi chyba też( "o,mamo, patrz, tam, wiewiórka!!!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, a propos Zojki to dziwne bo nie zwraca uwagi na inne stworzonka, dla niej istnieją tylko koty i wiewiórki.

    OdpowiedzUsuń